strrrrraaaszny-ojciec to JAAAAaaaa....------------------------------------- żywioły, Mazury, sepia, Bóg, prędkość, Pink Floyd/Dire Straits/Krall/SDM, czereśnie, sosna, rodzina, Fahrenheit, Ptasie Mleczko, kobiety!, gitarrra, czysta!/Żywiec/Merlot/Jack Daniels, AGD, zgniła zieleń, Gra w klasy, korniszony, 19, ognisko, Nokia Forman/Scorsese/Almodovar, zdrowy rozsądek!...
znak czasu
wyszedlem z domu do pracy, ale nie mowiac nikomu, zamiast do Warszawy, polecialem do naszego biura w Brukseli.
Wroce prawie normalnie i nikt nie zauwazy, ze zrobilem w miedzyczasie pare tysiecy kilometrow, nota bene po to aby sie z jednym polakiem spotkac w ...
PS
w miniaturowej samolotowej toalecie przypomnialem sobie o mojej odnowionej fobii-klaustrofobii i zaczalem sie czuc bardzo nieprzyjemnie. Moze do jakiegos psychiatry powinienem sie udac?
Tagi: zdrowie,
czas
Tagi: zdrowie,
czas
straszny-ojciec 2010-02-03 16:50:50
skomentuj (0)
ciało
warto odnotować w tem pamiętniku, że właśnie zacząłem siwieć.
Jest to co prawda parę wlosów (pewnie pół setki), ale od dawna wyczekiwanych, bo w końcu w biznesie za gówniarza mnie przestaną uważać, no i panienki za szpakowatym mężczyzną będą się oglądać.
Tagi: ciało
Tagi: ciało
straszny-ojciec 2010-01-22 14:40:07
skomentuj (3)
myśli strasznego czyli Straszne Myśli
* ile byś nie czytał małych druczków, to i tak bank cię w konia zrobi. Bankowo!
* nie jest nic nagannego w tym, że tatuś ogląda się za koleżankami córki, o ile nie chodzi tu o młodszą córkę.
Tagi: córka,
myśli,
bank
Tagi: córka,
myśli,
bank
straszny-ojciec 2010-01-20 15:55:26
skomentuj (1)
Bękarty Wojny
Tarantino dał czadu! szczególnie pod względem braku respektu dla faktów historycznych. Mógł sobie w Ameryce na to pozwolić.
Film jest wart obejrzenia choćby ze względu na wspomnianą nonszalancję oraz pewną unikalną atmosferę budowaną przez Quentina za pomocą lirycznej muzyki tworzącej podkład do brutalnych scen.
No właśnie, ta skrajna brutalność jest znakiem rozpoznawczym reżysera jednak ten jego styl kosztować będzie zapewne świat wiele istnień ludzkich, szczególnie szczeniaków naśladujących swoich idoli.
Wyrzynanie bezbronnych jeńców przez głównego bohatera jest przez tą tarantinowską specyfikę pozornie usprawiedliwione fabułą filmu, ale przez to świat zmieniać się będzie na gorsze o wiele szybciej niż to miało miejsce przed premierą filmu.
Można powiedzieć, że przemoc zawsze była obecna w kinie, ale tu nie chodzi chyba o przemoc fizyczną tylko o łamanie podstawowych, humanitarnych ludzkich zasad. Są one łamane pnie przez hitlerowca czy somalijskiego łotra tylko przez amerykańskiego chłopca, obdarzonego uśmiechem, który niestety wywołuje u nas sympatię...
Smutne, bo strzelanie w plecy bezbronnemu było zarezerwowane do tej pory tylko dla tej ciemnej strony bohaterów.
Smutne jest także to, że jak owce milcząco przywykliśmy do największego okrucieństwa, choć było ono jak dotąd domeną jedynie wąskiego grona Hannibalów i pomyleńców.
Smutne, ale tak się tworzy nowa rzeczywistość. Trzeba być na to przygotowanym i zacząć ostrzyć broń...
... a na uwagę zasługuje wyśmienita gra austriaka Ch.Waltz'a, o którym jeszcze usłyszymy.
No i Brad Pitt też nie jest zły i nie stacza się ze szczytów w chałturę jak to robi Nocolas Cage.
Tagi: kino,
dylematy,
tarantino
Tagi: kino,
dylematy,
tarantino
straszny-ojciec 2010-01-07 14:38:11
skomentuj (5)
nuda
Nie ma o czym pisać.
Nuda.
Wszystko po staremu, czyli chwała Bogu!
Wśród najbliższych wszyscy w miarę zdrowi i chyba szczęśliwi
Oby tak dalej.
Oby taka nuda wiecznie trwała.
… czego życzę wszystkim tu wpadającym
Znów czekałem na kajak, ale pod choinkę dostałem ulubioną moją płytę „Voices” Vangelisa oraz najnowszą Norah Jones. Zamówiłem także ulubiony film „Dawno temu w Ameryce”, ale chyba Mikołajowi kasy nie starczyło. Poza tym dostałem: ładny krawat i koszulę, fajną torbę na ramię jak dla starego hipisa, książkę Stasiuka, wodę toaletową abym się codziennie myć nie musiał, zestaw do sushi abym rodzinę raczył, dużą nutellę dla łakomczucha i samochodzik „resorowiec” dla chłopczyka…
mam myśl:
"powiedz mi jakie prezenty dostałeś, a powiem ci jak cię ludzie postrzegają"
W domu też jakoś spokojniej; nuda; dziewczyny dorastają i się nie biją, żona też się nie kłóci czyli pewnie mnie zdradza bo jakaś lepsza jest. Oby jej na zdrowie tylko wyszło i czegoś nie przywlekła…
A ja myślę żeby z nudów książkę napisać.
Mam już nawet temat i pierwsze zdanie J
Tagi: rodzina,
prezenty,
życie,
ja,
żona
Tagi: rodzina,
prezenty,
życie,
ja,
żona
straszny-ojciec 2009-12-25 21:28:27
skomentuj (5)
seriale
teraz sobie zapiszę, aby za 20 lat przypomnieć sobie czym żyliśmy 20 lat temu:
Tak na prawde to seriali unikam aby mnie nie wciągnęły, choć kilka z nich zasługuje na miano interesujacych, a wręcz kultowych (
by-the-way teraz w mediach wszystko jest kultowe, a nawet qooltowe).
Oglądam zatem 39,5, które mi jest bliskie ze wzgledu na tytułowy wiek, teksty i klimaty.
Również wiekowo i charakterologicznie bliski mi jest Wojewódzki, o którego sie otrę na spotkaniu w przyszłą sobotę. Wariat on jest, nie daje gościom pogadać i wszystko sprowadza do jednego tematu, ale może właśnie za tę nietuzinkowość go lubię.
Rodzinnie oglądamy również "Doktor House", który cynizmem dorównuje wspomnianemu Kubie i mnie samemu. Do tego grona dodaję również Cejrowskiego i okazuje się, że wybieram programy według jednego prześmiewczego klucza...
Rodzinnie także zerkamy na "Dom nad rozlewiskiem", ale robimy to trochę tak z obowiązku, ponieważ kręcony łon jest u mojej siostrzyczki na wsi, a szwagier gra tam znamienitą postać. Tak w ogóle to do Jołasi Brodzik mamy sentyment, ponieważ dała nam trochę wzruszeń w "Kasia i Tomek" oraz "Magda M" i wybaczamy jej to Rozlewisko, ponieważ źle dobrany casting nie jest całkowicie jej winą.
Wcześniej oglądaliśmy z pasją "Zaginionych" dopóki scenarzyści nie przekroczyli stukrotnie granic absurdu.
Moje kobiety codziennie oglądają także "Brzydulę", ale ja tak prymitywnymi serialami gardzę i ostentacyjnie czytam wtedy gazetę zerkając tylko co chwila ukradkiem na ekran.
Ciekawe czy którykolwiek serial będę pamiętał za 20 lat? A może któryś z nich przetrwa do tego czasu?
Tagi: film,
kino,
rodzina,
życie,
serial
Tagi: film,
kino,
rodzina,
życie,
serial
straszny-ojciec 2009-12-03 20:20:08
skomentuj (5)
czym żyję?
czym żyję?
dniem powszednim chciałoby się rzec, i tak w dużej mierze jest.
Praca, dom, rodzina, gazety, telewizja i trochę sportu tak dla sportu...
Ostatnio Zuzia okrasza nam weekendy wspaniałymi występami na turniejach tanecznych gdzie zajęła ostatnio pierwsze miejsce będąc po raz szósty z rzędu na podium.
Żyję też budową na Mazurach już od roku. Wpędziła nas ona w kredyty, których zawsze unikaliśmy, ale co tam... Będzie to inwestycja na pokolenia o ile tej mojej krwawicy jakiś zięć w karty nie przegra. Ale żyję też światem, którego nie ma lub raczej jest w innym wymiarze.Oprócz zwykłych już sporów z Bogiem, żyje strachem, który jakoś we mnie spotęgował prozaiczny rezonans magnetyczny, a konkretnie wpuszczenie mnie w jakąś ciasna rurę, z której wyskoczyłem jak poparzony odnajdując u siebie wredne i ukryte pokłady klaustrofobii. Dużo od tego czasu myślę o wszelkiego rodzaju lawinach i innych przypadkach losowych mogących mnie unieruchomić. Powaliła mnie jednak informacja o gościu, który przeżył 20 letni koszmar będąc uwięzionym we własnym ciele:http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Po-23-latach-odzyskal-swoje-zycie,wid,11709346,wiadomosc.htmlhttp://wiadomosci.onet.pl/1586465,242,1,0,1,kioskart.html Żyję także zaproszeniami, z których nie skorzystam, … a mógłbym wkrótce mknąć Q7 na narty we Włoszech. Mógłbym również niedługo wyruszyć na połów dorsza na Bałtyku, ale mi się nie chcę i chyba pierwszy raz SIĘ BOJĘ. O życie? O cierpienie? O rozstanie?
Tagi: życie
Tagi: życie
straszny-ojciec 2009-11-24 16:06:18
skomentuj (4)
pierworodna
Zdjęcie w stylu retro:
moja duma!
Piękna po tatusiu chyba....
Tagi: zdjęcie,
córka,
retro
Tagi: zdjęcie,
córka,
retro
straszny-ojciec 2009-11-16 13:18:03
skomentuj (4)
straszne odpowiedzi poniższych dwieście komentarzy
coś mi się wydaje, że stałem się bardziej strasznym mężem niż ojcem.
Może to taki okres (sic!) przejściowy pomiędzy dojrzewaniem jednej i drugiej córki...
Naszły mnie następujące nieuczesane przemyślenia i odczucia:
- po przeczytaniu ponad 30 komentarzy wezbrała we mnie dawno niewidziana próżność. Ostatnio takową miałem parę lat temu jak tenże blog się rozwinął i zaszczycało mnie ponad 2.000 wejść miesięcznie o czym wiedziałem dzięki założonym statystykom. Potem te statystyki skasowałem aby się wynikami nie emocjonować i nie pisać "pod publiczkę". Zrozumiałem, że jest kilka sposobów na olbrzymią popularność i zacząłem tychże sposobów skromnie unikać (np pisanie o seksie lub odpowiadanie na każdy komentarz).
- ciekawi są czytelnicy takich blogów. Są bardzo różni.
Jedni "kumają intrygę", a inni nie umieją czytać między tekstami.
Sporo jest zakompleksionych lub zranionych kobiet ("szpula", "wisienka"), ale są też takie, które potrafią zaakceptować lub przynajmniej zrozumieć "tych z Marsa" ("mama Lenki").
- wiele osób komentowało mój stosunek do żony i jej współczuło. Może i mieli rację, bo styl mam prześmiewczy, choc staram się śmiać głownie z siebie (
po co ja mówię otwartym tekstem!).
Tak dla wyjaśnienia wszystkim i sobie: mimo, że najwyższą czułością z mojej strony jest nazwanie JEJ "ty kotu parszywsze", to ona wie, że nie zamieniłbym jej na żadną inną ("
pewnie drugiej takiej głupiej byś nie znalazł" znajdę w komentarzach).
Chyba pora kończyć bo sam sobie piszę komentarze...:)
- życie nie może być nudne. Musi być ciekawe i pełne dobrych emocjii choć nie wiem, czy ja przypadkiem nie chcę czasem zbytnio prowokować innych...
Jednym z najpewniejszych sposobów na wzbudzenie nienawiści jest przyznanie się, że jest się z Warszawy. Ja mogę się do tego przyznać bo w tamtejszym szpitalu się urodziłem, studiowałem, a teraz pracuję, ale tak naprawdę to mieszkam w mieście, które słynie z mafii oraz zakładu dla czubków więc chyba jest jeszcze gorzej... Drugim sposobem na wzbudzenie nienawiści jest przyznanie się do dużych zarobków i tak sobie myślę, że nie tylko poniższy komentator ("Kruk Abraksas") znienawidziłby mnie jeszcze bardziej gdybym się przyznał, ile tak na prawdę zarabiam... Kolejnym sposobem wzbudznia nienawiści jest przyznanie sie do pychy oraz kokieteria wynikajaca z niniejszego pisania :)
- tak odpowiadając i komentujac komentarze, to żal mi tych co współczują mojej żonce. Odeszła w glorii chwały z wielkiego biznesu i prowadzi pensjonacik na skraju puszczy otwierając go kiedy chce. Ma z tego wlasne pieniądze i nie musi o nie prosić Strasznego Starego tak jak biedna "Avi" (żal mi cię bardzo, twój gość go cham niestety). Pracuje we wspaniałych okolicznościach przyrody z fajnymi ludźmi i jest w domu częściej niż robiąc 9-10 godzin dziennie w koncernie. Pomyka swoją toyotką i jest niezależna pod każdym względem. Ma poczucie humoru i chyba nawet by się nie obraziła za te notki choć nie jestem tego do końca pewien, ponieważ dumna ona jest aż nadto czasem
- tak się jeszcze zastanawiałem, dlaczego zaprosiłem także dzieci do restauracji (dobra uwaga "tanana"). Może dlatego, że są dla mnie najważniejsze, że chcę wykorzystać każdą chwilę na bycie z nimi, bo chciałem je też ugościć, bo te 20-lat to także 19 lat z nimi, bo było z nimi jednak weselej.
- żona wie, że ja nie jestem taki typ od świec, kwiatów i nastroju choć umiałbym chyba go zbudować (
dla kochanki?). Dobraliśmy się pod tym względem, ponieważ Ona także nie lubi dostawac kwiatów... ale pewnie o romantycznej kolacji marzy, jak każda kobieta. Ale to nie ze mną (
prędzej z kochankiem:)
- aby uprzedzić komenarze: piszę trochę brzydko "żona" albo "ona", bo zależy mi na jej anonimowości.
- i jeszcze odpowiem komuśtam, że faktycznie gotować nie umiem, ale doceniam JEJ talent, a poza tym postanowiłem się uczyć. Zacząłem od kiślu i prostego sushi, na które mnie moje baby naciagają, a skończę zapewne na dziczyźnie po staropolsku. Pewnie dopiero na emeryturze, ale to intencje się przecież liczą!
PS
Nie jestem wytrwały i cierpliwy. Jeżdżąc od restauracji do restauracji zagryzałem wargi tak, ze do tejh pory mam rany. Ale chciałem aby ten wieczór skończył się wyjątkowo dobrze.
Nie jestem kretynem. Jestem chyba nawet inteligentny ponadprzeciętnie:)
(to tak napisałem aby dostać trzysta komentarzy:) Bo jestem próżny. I prowokacyjny.
Koniec
zasłyszane, a propos:
"
Panie doktorze, proszę szybko przyjechać, bo moja żona tak źle się czuje, że musiałem ją na rękach zanieść do kuchni aby mi zrobiła śniadanie".
Tagi: kobiety,
żona,
komentarze,
kretyn
Tagi: kobiety,
żona,
komentarze,
kretyn
straszny-ojciec 2009-11-06 22:44:12
skomentuj (13)
rocznica. Autentyk!
20 lecie pożycia małżeńskiego to nie byle co! Pewnie to tylko jakieś papierowe lub szmaciane gody, ale zawsze to osiągnięcie. Potwierdzą to szczególnie ci, którzy znają moją małżonkę :)
Postanowiłem zrobić mojej bidulce niespodziankę i zaprosiłem ją do restauracji, bo ja, jako sknera totalna, wcale nie zabieram jej w takie miejsca zbyt często ( jak już zabieram to zwykle się kłócimy).
Sam zjadłem lunch w Intercontinental-u (gdzie stałem sobie obok przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i naszego wicepremiera!) więc zaprosiłem mojego kota do najmodniejszej restauracji warszawskiej, otwartej niedawno i firmowanej przez aktora Piotra Adamczyka (vel Naznaczony Chopin II)
Do knajpy wzięliśmy dzieci aby było weselej, bo przecież nie będziemy na siebie tylko patrzyli. Po analizie Menu czyli Jadłospisu, moja żonka orzekła, że nie ma tam nic ciekawego do jedzenia i może ewentualnie spożyje kluski ruskie! Postanowiłem, że nie będzie się męczyła i zaproponowałem pojechanie do Zielnik Cafe, gdzie będzie miała glonów pod dostatkiem. Jak już byliśmy pod tą knajpą to powiedziała, że już tam była i nie chce po raz drugi. Ok., pełen cierpliwości, która zdarza się raz na 20 lat, zabrałem ją i potulną gromadkę dziewcząt do Papu, czyli do restauracji „na topie”, w której zakładają klientom fajne białe śliniaczki.
Tuż po wejściu uprzedziłem cicho salowego managera, żeby się zbytnio nie cieszył tylko niech poda menu, czyli jadłospis, i niech czeka w gotowości. Dzieciakom ślina już leciała z głodu i z paszcz mimo, że jeszcze nie założono im śliniaczków. Po oględzinach najdrrrrrroższa małżonka orzekła, że chyba najbardziej lubi włoskie jedzenie i żeby ją zabrać do prostej restauracyjki z kluchami. Młodsze dziecię zaproponowało błagalnie KFC, a starsze wskazało na nieodległą galerię handlową. Ja się jednak uparłem na coś specjalnego i zawiozłem wszystkich do najlepszej (jakościowo) włoskiej restauracji, która mieści się na piętrze niepozornego budynku. Okazało się jednak, że jest ona zamknięta (!) i to dobiło mnie już prawie zupełnie. Gdybym tego nie przeżył to pewnie bym w to nie uwierzył. Zagryzłem jednak zęby i pojechaliśmy do piątej tego wieczora greckiej restauracji Meltemi, gdzie o dziwo (sic!) spędziliśmy cudowny wieczór śmiejąc się i obżerając jak nigdy.
Miałem dla Asi przygotowany prezent. Chciałem jej kupić plastikowy puchar „Za zasługi”, ale kupiłem statuetkę rękawicy bokserskiej z wygrawerowanym napisem ”Żonie Zofii, za 20 lat wytrwałości, Mąż”.
Powiedziała, że właśnie za taką pomysłowość i nietuzinkowość za mnie wyszłaJ
Gdybym wcześniej to wiedział, to kupowałbym jej zawsze goździki L
Tagi: żona,
rocznica
Tagi: żona,
rocznica
straszny-ojciec 2009-10-30 19:40:14
skomentuj (34)
rocznica
tu będzie zdjęcie statuetki....
straszny-ojciec 2009-10-30 19:36:36
skomentuj (0)
różne
* Karolina obraziła się na egzaminatorów i nie podchodzi do prawa jazdy
* suczka na wsi oszczeniła się i ma 9 pięknych szczeniaków, z którymi nie wiadomo co zrobić
* pierwszy, nagły i niespodziewany śnieg powalił moją ukochaną magnolię. Na szczęście nie całą
* w Brukseli spotkałem się z profesorem Gierkiem (synem). Czarujący i mądry człowiek
* służbowo walczę z szarą strefą, ale się chyba poddam
* Zuzia, na cztery turnieje taneczne, była 3 razy na pudle
* zrobiono mi w końcu ten rezonans, ale pod pełną narkozą. Inaczej nie dało rady...
Tagi: różne
Tagi: różne
straszny-ojciec 2009-10-23 11:30:20
skomentuj (3)
prawdziwy strach i życie
omal nie umarłem
ostatnio
ze strachu
choć śmierci się nie boję
to bałem sie śmiertelnie
fizycznie
teraz jest już OK! i słucham na okrągło SDM. Doceniam codzienność, i życie swoje, i innych.
Spróbuję dawać więcej....
straszny-ojciec 2009-10-21 17:32:14
skomentuj (3)
rezonans
Ból mnie nie opuszcza.
Wcześniej bolało kilka lat podczas ruchu, teraz jest to ból ciągły, a podczas ruchu natrętny.
Po kilku USG orzeknięto, że konieczna jest operacja lub jakiś tam zabieg.
Skierowano mnie na konieczny w takich przypadkach Rezonans.
Czekałem w kolejce 2 miesiące, mimo, że jest to badanie w prywatnej klinice.
Jak mnie babeczki już położyły i wsunęły do tuby to nerwowo nakazałem natychmiastowe mnie wyciągnięcie z tej trumny.
Wstyd jak barszcz, ale co gorsza to teraz nie wiem co mam robić...
Łapę se obciąć czy do psychiatry iść?
Tagi: choroba psychiczna
Tagi: choroba psychiczna
straszny-ojciec 2009-10-09 18:14:40
skomentuj (1)
pasja
Zuzia ma pasję i jest nią taniec towarzyski.
Ma już towarzysza, ale... brakowało jej jeszcze dwóch sukienek i trzech par butów oraz innych przyrządów kosmetycznych.
Musiałem uszczknąć conieco z mojej portmonetki bo ta pasja jest forsożerna bardzo. Nie wiem jak inni rodzice to wytrzymują...
Ale efekty są przepiękne tak jak sama córka! Widzieć ją w walcu wiedeńskim albo w innej sambie to coś wspaniałego....
Muszę teraz dedykować kilka weekendów na lokalne i regionalne turnieje aby jakieś punkty uzbierała. Wczoraj byli drudzy w pałacu czyli pierwsze koty za płoty...
Co pasja to pasja...
Tagi: taniec
Tagi: taniec
straszny-ojciec 2009-09-28 17:04:59
skomentuj (1)
szablon dostosowała: agako, której redakcja straaasznie dziękuje!